czwartek, 27 grudnia 2012

Late but Merry Christmas !







Jestem wyrodna ! Tak bardzo opanowała mnie fala lenistwa, że nawet nie pomyślałam o tym by pokiwać paluszkiem na klawiaturze i wystukać dla Was coś sensownego. Przecież wiecie, że życzyłam Wam cudownych świąt :) I mam nadzieję, że właśnie takie były! Wraz z nastaniem sobotniego poranka rozpoczął się dla mnie marsz świątecznych powinności. Pierniki, choinka, kolędy, wielkieee sprzątanie i wreszcie odpoczynek przy utartych hitach kinowych tj. "Kevin sam w domu" i serii "W krzywym zwierciadle.. " z towarzyszącym dźwiękiem palącego drewna w kominku. Pomimo magii świąt samej w sobie, osobiście potrzebuje jej sukcesywnego zwielokrotniania - musi nimi pachnieć, świecić, grać i dotykać aż na wskroś! To co tutaj widzicie to zaledwie namiastka wolnego czasu. Pora by wspólnie zaplanować cudownego Sylwestra ! :)
I was so harsh this year, forgive me! I was lazy enough having not written anything sensible. However you all know I wished you marvelous time this Christmas and I hope it did! Till today I was marching on in this celebration parade with a serious obligations on my Christmas list. Ginger bread, Christmas tree, carols, huge tiding and finally time of rest in front of crushing flames coming out from a fireplace and a pieces of great film hits like "Kevin Home Alone". In spite of existing Christmas magic itself I raised my wintry mood with candles, spices, lights and loads of great music to make my celebrations grow a little bit deeper, because I needed it! These pictures are almost a pinch of my evocative experiences. It's high time we planned our New Years Eve party rocking !












brollyontheblink

niedziela, 9 grudnia 2012

Santa Claus is coming !

 
 
 
 
 
Magio trwaj ! Jeden z najcudowniejszych okresów w całym roku właśnie się zaczął ! Zawsze w święta wracam mentalnie do czasów gdy byłam małym brzdącem i wierzyłam w bajkę o puszystym i przyjemnym panu z brodą, który przyniesie mi upragnione prezenty. Na stoliczku w kuchni obowiązkowo stały cukierki wraz ze szklanką mleka, specjalnie dla niego. A cały ten rytuał był poprzedzany seansem "Rudolfa czerwononosego". Z zacięciem oddawałyśmy się wraz z siostrą historii renifera, oglądając ją przynajmniej 3 razy dziennie. Znałyśmy wszystkie piosenki na pamięć ! Poranek w dzień Mikołaja, był (i jest) istnym szaleństwem. Otwierałam oczy już o 4 w nocy żeby sprawdzić czy przy moim łóżku stoi paczka z prezentami, a potem biegłam do kuchni sprawdzić czy moje cukierki zostały chociaż nadpoczęte. Krzykiem radości budziłam cały dom, ale nikt nie miał mi tego za złe, przecież Mikołaj odwiedzał każdego z moich domowników :) Dziś gdy oddaję się tym wszystkim wspomnieniom zdaje sobie sprawe, że wiele się tak na prawdę nie zmieniło. Wciąż obchodzimy ten czas tak uroczyście i chociaż wszyscy wiedzą, że Mikołaj nie mknie w zaprzęgu reniferów po niebie, żeby odwiedzić nas przez komin, to i tak każdy zawzięcie się tego trzyma. W nocy wciąż podkładamy sobie prezenty pod poduszki po to by rano rozpakować je z dziecięcym entuzjazmem!  
A jakie są Wasze tradycje mikołajkowe ?
 
 












Pozdrawiam wszystkie małe mikołajki,
 
 
brollyontheblink